Czy Netflixowy Wiedźmin jest skazany na sukces?

Niczym grom z jasnego nieba niedawno gruchnęła wiadomość, iż Netflix wraz z Platige Image knują nad serialem w uniwersum Wiedźmina. Reakcja w narodzie wielce entuzjastyczna, by nie pisać wulgarnie.

Rzecz jasna, wraz z eksplozją radości przyszły żarty, które były nieśmieszne już w momencie ich wymyślenia
(serio, jak jeszcze raz ktoś napisze, że „HEHE Karolak albo Adamczyk na Geralta!!!”, temu nawet Melitele nie pomoże…) i wałkowanie po stokroć tego samego (nie piszcie, że „MADS MIKKELSEN NA GERALTA!!!!”, bo to też oklepane, a temat dawno został zamknięty przez Bagińskiego, jeszcze kiedy mówiło się o samotnej produkcji Platige Image). Sam także czekam (z resztą kraju) na koprodukcję, która brzmi jak marzenie, ale mam też wątpliwości (nie będę o nich pisał, bo zasadniczo pokrywają się z tymi, którymi niedawno dzielił się Zwierz Popkulturalny w tym miejscu).

Chciałbym całej tej sprawie przyjrzeć się z dystansem. No bo spoko, Netflix – światowy gigant i prekursor VoD – zauważył sukces marki, jaką zdążył się już stać Wiedźmin, na którą przełożyły się luźne ADAPTACJE powieści
w postaci gier (chcę to wyszczególnić, żeby potem nikt mi nie pisał że jestem mało inteligentnym ignorantem, który tylko gra w gry i umniejsza sukces rzeczywistego twórcy), ALE widać, że jak zwykle dajemy się ponieść emocjom
i zakładamy sobie klapki na oczy, z góry przyjmując, że ta produkcja będzie WIELKIM HITEM I W OGÓLE (nie chodzi tu o sceptycyzm, ale o zdrowy rozsądek, którego coraz częściej brakuje w społeczeństwie…)

Mamy dość dobre podwaliny pod ewentualny sukces (produkować będą ludzie od The Expanse, a AS ma być konsultantem kreatywnym – co by o nim nie mówić, to dobrze, że będzie sprawował pieczę merytoryczną nad serialem, byle tylko nie zaczęło mu odbijać…), ale to wciąż jest faza papieru, na którym będą zapisywane pomysły. Dopóki nie będziemy znać większej ilości konkretów, nie napalajmy się za bardzo…

Oczywiście jak już wcześniej wspomniałem, czekam na serial i bardzo chcę zobaczyć efekt końcowy, ale nie chcę brać wszystkiego na hurra, mając za dowód tylko kilka szczątkowych zapowiedzi, dlatego o tym czy wypali, albo skończy się jak z filmem Brodzkiego nie perorujmy teraz, lecz za kilka miesięcy.

PS. Wpisik nie za długi, bo sesja is coming, co automatycznie nakłada na mnie mentalne kajdany.
PS2. Pozdrawiam Zwierza i mam nadzieję, że nie będzie na mnie zły za udostępnienie jego wpisu…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s